poniedziałek, 26 maja 2014

Rozdział 1

-Pani Maya,tak?-spytał policjant gdy zjawiłam się w pokoju w którym mieli mnie przesłuchiwać. Podobno zamordowali dilera a ja ostatnia kupowałam towar od niego...ale to nie znaczy że go zabiłam do cholery!
Rozsiadłam się w fotelu i piłowałam sobie paznokcie,miałam w dupie to co oni mają mi do powiedzenia.Z samego rana mnie tutaj przywieźli,ledwie zdążyłam się ubrać a o moim codziennym "jedzeniem" nie wspomnę... Byłam zła,ponieważ nie mogłam się wyspać po imprezie na której byłam w nocy.Dobrze że mama akurat wyszła do sklepu bo by chyba zawału dostała jak by zobaczyła że prowadzą mnie do wozu policjanci. Nienawidziłam ich! Zamiast zając się jakąś porządna robota to woleli przesłuchiwać mnie.Przecież to wiadome że nic im nie powiem,bo nawet jeśli bym wiedziała to nikogo nie wydam.
-Tak...-powiedziałam niechętnie
-Proszę usiąść w odpowiedniej pozycji,nie jest Pani u siebie-powiedział łagodnym,spokojnym tonem jeden z policjantów
-To wiem...ale co z tego? I tak nic wam nie powiem bo nic nie wiem-powiedziałam przybliżając swoją twarz do twarzy policjanta opartego o stół
Wpatrywał tymi swoimi oczętami na mnie jak by chciał mnie wzrokiem pożreć.Ja wiem ze jestem pociągająca i seksowna ale nie tutaj! Rozumiem jak byśmy byli sami...Owy policjant miał duże czekoladowe oczy,niewielką bródkę, z pod munduru widać było że jest nieźle umięśniony więc nie było mowy o ucieczce...hmm...ale jeśli ja mu się podobam to muszę wykorzystać swój seksapil do tego żeby z stąd wyjść nienaruszona!
***
Chciałam poudawać że się bardzo interesuje sprawą...ale to już przesada,trzymają mnie tutaj z dwie godziny i nawet nie mogę wyjść do łazienki!Mój plan został zniszczony przez drugiego policjanta który co jakiś czas łapie mnie za udo i się przybliża. Jak bym nie była na posterunku zaraz bym mu normalnie strzeliła w twarz za takie zachowanie.
-Jeszcze raz...grzecznie nam powiedz gdzie byłaś o godzinie 24.30 w sobotę-powtórzył już chyba z dwudziesty raz to samo pytanie czekoladowooki
-Ja pieprze! Mam tego dość! Już mnie pytasz o to dwudziesty raz! Powiem ci ostatni raz ,więcej nie będę powtarzać: Byłam na imprezie u Drek'a i Mony ,nie widziałam tego pajaca od piątku!-krzyknęłam już doprowadzona do wściekłości
Chciałam wziąć już swoją dawkę codziennych prochów...jak nie wezmę  do godziny to będzie mnie rozsadzało od środka z głodu!
-Uspokój się bo zaraz ty pójdziesz siedzieć za utrudnianie nam pracy-powiedział drugi mężczyzna
-Dajcie mi spokój,weźcie kogoś innego przesłuchać,nie widzicie że nic nie wiem palanty?!-krzyknęłam jeszcze głośniej
-Tomek weź z nią coś zrób bo ja już nie wytrzymam,idę zapalić--powiedział starszy policjant
 Jak on poszedł to w mojej głowie zapaliła się lampka...mam szanse by mógł pójść ze mną do łazienki i wtedy wkroczy mój seksapil.
Poprawiłam swoją bluzkę by było widać więcej piersi,by mógł na nie patrzeć i się w nich zakochać...widziałam już że chciał coś powiedzieć ale nie wiedział co.Znam już facetów od dawna i wiedziałam ze musi mi się to udać,ponieważ faceci na takie gierki lecą.
-Mogę do łazienki?-spytałam
-Nie-odpowiedział tym razem bardzo poważnym tonem
-Mam się zsikać ?-powiedziałam udając że ledwo wytrzymuje
-No dobra chodź-powiedział i pociągnął mnie do łazienki
Szliśmy długim okrężnym korytarzem,podłoga była stara i trzeszcząca, a ściany były biało-zielone.Najwyraźniej ktoś nie umiał dobrać kolorów do miejsca w którym się znajdowaliśmy.Gdy doszliśmy do łazienki,on wszedł razem ze mną,mimo że to była łazienka dla kobiet.Rozejrzałam się po małym pomieszczeniu z biało-czarnymi kafelkami na podłodze i różowo-białymi na ścianach.Było tu tylko małe okienko które oświetlało to całe pomieszczenie,kamer tutaj nie było więc mogłam bez zarzutów działać i nie bać się ze ktoś będzie się temu przyglądał.
-Pomorzesz mi rozpiąć suwak w spódnicy?-spytałam z chytrym uśmieszkiem
-Pewnie-powiedział rozpinając mi mój suwak ,a ja lekko podgryzając dolna wargę rzuciłam go na sedes i okrakiem na nim usiadłam.Zaczęłam go całować,nie żeby mi się to podobało bo facet fatalnie całował,ale podstęp to podstęp! Zdjęłam mu górę od munduru,zaczęłam powoli rozpinać jego koszulę i całować jego umięśniony tors...jemu najwyraźniej się to podobało ,ponieważ nie wyrażał żadnego sprzeciwu.Mówiłam ze tak będzie!
Schodziłam niżej...rozpinałam już jego rozporek i widziałam że lekko już jęknął z podniecenia,a gdy rozpinałem spodnie jego przyjaciel się podniósł. Ha ha naiwniak myśli że będę się z nim kochać.
Czekoladowooki zamknął oczy i czekał aż dobiorę się do jego męskości...jednak się zdziwił gdy zobaczył że ja stoję już dalej i uciekam. Szybko pozbierał swoje rzeczy,jednak zanim sie ubrał ja juz byłam za oknem i biegłam w stronę domu.
Byłam zadowolona z tego co zrobiłam,przynajmniej mam spokój na jakiś czas.
Właśnie byłam w swoim pokoju ,zdyszana bo biegłam ,wyciągnęłam z pod łóżka towar ,usiadłam na łóżku,wyciągnęłam strzykawkę i wbiłam nią w moje żyły.Trochę już trudniej mi było się wbić,ponieważ już tyle razy to robiłam że nie zawsze jest łatwo. Opadłam na łóżko by delektować się tą chwilą...jednak chwilę delektowania zagłuszył trzask otwieranych drzwi w ...moim pokoju! Szybko się podniosłam,schowałam towar pod łóżko i jakby nigdy nic uśmiechnęłam się do Damiana.
-Hej,co tam ?-spytałam ale najwyraźniej nie był zadowolony i nie było mu do śmiechu
-Cos ty zrobiła?!-zaczął mną trząść
-Człowieku wex się uspokój,ja tylko uwiodłam policjanta i uciekłam-powiedziałam
-Nie o to mi chodzi...naprawdę tak zrobiłaś?-spytał i chwilowo sie zastanowił nad tym co mu poiwedziałam
-Tak-powiedziałam nieco przestraszona ,ale i wkurwiona że mnie o cos obwinia co nie zrobiłam
-Zabiłas tego dilera i ukradłas mu cały towar?-spytał
-Nie!-krzyknęłam
-To kto to był?-spytał najpowazniej jak tylko mógł
-Nie mogę ci powiedziec,przykro mi-powiedziałam i się tylko słabo uśmiechnęłam do niego
Damian z trzaskiem drzwi jak przyszedł,tak i poszedł. Nie rozumiałam o co mu chodzi...to nie byłam ja...może i wiem ale nikt się nie dowie o tym nawet jeśli miałabym zostac ukarana za to.
*** 
Dwa tygodnie później

-Magdalena mnie wydała że mam narkotyki?!-wydarłam się na Damiana 
-Przepraszam...nie powinienem...-powiedział
-No nie powinieneś Damian! Ja ci ufałam a teraz mnie i Igora mogą wsadzic na odwyk!-krzyknęłam
-Jakiego Igora?-zaczął sie dopytywac Damian
-Przyleciał z Northland dwa tygodnie temu-powiedziałam uśmiechajac się
-On też ćpa?!Czy ty musisz mieć znajomych ćpunów?!-krzyknął Damiam 
Był tak wkurwiony że zrobił się cały czerwony ze wściekłości
-Nie...znaczy tak...nie wiem-powiedziałam plącząc się w swojej wypowiedzi
-To do jasnej cholery w końcu tak czy nie?!-krzyknął
-Mniej niż ja...nie wiem za bardzo o nim bo jest tajemniczy i pociągający-powiedziałam spokojnie
-Nie wierzę!-krzyknął
-To ja powinnam być zła na Ciebie ,to ty powiedziałeś Magdalenie,nie winieneś bo ona juz nie jest moją przyjaciółką ,nie pamiętasz?-spytałam
-Ale ona juz to od dawna wie...
Myślałam ze szlak mnie jasny trafi jak usłyszałam to z ust Damiana.Zawsze myslałam ze moge mu ufac i nikomu nie powierzy takich rzeczy,że nie będe musiała się mu tłumaczyć z takich rzeczu...zreszta nie musze  bo to moje popieprzone życie i on nie powinien się w to wtrącać!
Biegłam jak najdalej od niego...w moje ulubione miejsce ,gdzie jest moje ulubione drzewo,gdzie się spotykałam z Damianem w dzieciństwie.Mimo że od lat tutaj nie zaglądałam,tak samo wszystko wyglądało...zmieniłam się tylko ja...
***
-Zostawcie mnie! Zostawcie to!-krzyczałam i płakałam na przemian gdy widziałam ze wyrzucają mój towar do śmietnika,wyrwałam sie facetowi w białym fartuchu i podbiegłam do śmietnika by to pozbierać
-Zabierzcie ją do samochodu...my się tym zajmeimy-powiedział drugi
Mama patrzyła na mnie z politowaniem i rozpaczą...wierzgałam,drapałam facetów ,nie poddawałam sie,chce moje skręty,strzykawki i wszystko co tam było!!Zostałam rzucona do samochodu,zobaczyłam ze Igor tez tu jest...
-Co tu robisz?-spytałam
-Mnie też ktoś podwalił...jedziemy na tym samym wózku-powiedział a ja zaczęłam krzyczeć i płakać. Nie chciałam na odwyk! Nie dam za wygraną! I tak ucieknę! To był najgorszy dzień w moim opieprzonym życiu,zaraz po tym jak własny Ojciec w czasie dzieciństwa mnie gwałcił.
__________________________________
Przepraszam za tak długa nieobecność na moich trzech blogach...Mam nadzieje że mi to wybaczycie. Miałam dużo na głowie,najpierw matura,potem brak weny.Pisałam a zaraz kasowałam i nie mogłam nic wymyślić ciekawego.Ale wracam do was mam nadzieje że z pomysłami fajnymi.Na początku dodałam tutaj rozdział bo tutaj był tylko prolog.Będą wszędzie rozdziały,oczywiście nie dzisiaj wszystko ale ,w najbliższym czasie:) Nie wyszedł mi za bardzo ten rozdział...miał być inny...ale wyszło jak wyszło niestety. To jest początek,mam nadzieję że rozkręci się tutaj jak i w dwóch innych moich blogach.Buziaki!:*

piątek, 9 maja 2014

Prolog

"Kiedy mija w Tobie etap dziecka? Gdy deszcz nie kojarzy Ci się już z dobrą zabawą w kałużach, tylko z mokrymi włosami i przemoczonymi butami. Gdy boiska nie służą już do zabawy w berka i grania w piłkę, tylko do picia na trybunach. Gdy płacz nie jest skutkiem rozbitego kolana, tylko złamanego serca. Gdy wszystko jest tak cholernie trudne i niezrozumiałe..."

Nie miałam dobrego dzieciństwa,mimo że byłam kochaną małą dziewczynką bawiącą się lalkami,a później samochodzikami. Matka chorowała całe moje dzieciństwo,Ojczym (bo biologicznego ojca nie znam) zajmował się mną całymi dniami.Nienawidzę dnia gdy Ojciec pierwszy raz przyszedł pijany do domu i zawołał mnie do siebie...od tamtego dnia zaczęło się moje życiowe piekło. Zaczęło się gdy miałam 9 lat.
-Tatusiu tatusiu wróciłeś!-biegłam do mężczyzny który ledwo co stał na nogach
Ojciec rozebrał się do naga na moich oczach w progu kuchni i poszedł do sypialni. W tym czasie mama była w szpitalu. Jako mała dziewczynka jeszcze nic nie rozumiałam...
Po paru minutach wrócił i położył się spać,tak mi się na początku wydawało,jednak po kilku sekundach zawołał do mnie :
-Córeczko kochanie chodź do tatusia-powiedział i wyciągnął do mnie dłoń po czym wciągnął mnie na łóżko.
Byłam naiwna,kochałam go a on mnie skrzywdził...Przerwałam przez chwilę wspomnienie,ale za chwilę wróciłam do niego znów.Mimo już tylu lat ja dalej to pamiętam,i ten cios boli tak cholernie...
...Kazał mi się rozebrać,posłusznie wykonałam jego polecenie,powiedział również bym dotknęła jego siusiaka...tak też zrobiłam.Byłam pewna że nic mi nie grozi...nic bardziej mylnego.
Potem było tylko gorzej...
Usiadłam na nim,strasznie bolało,płakałam a on?Nie chciał przestać tylko robił to coraz mocniej i mocniej aż wypłynął biały płyn razem z krwią ze mnie...uciekłam od niego.Nigdy więcej już po tym się do niego nie przytuliłam,nie czułam się już bezpieczna.
Ale gdy miałam 10 lat zaczął pić jeszcze bardziej,byłam bita,w szkole dzieci się ze mnie śmiały gdy chodziłam w brudnych,sponiewieranych ubraniach,byłam wiecznie głodna...Ale nie przestał również mnie gwałcić,jeśli o to chodzi.W wieku 11 lat miałam pierwszą miesiączkę,dowiedziałam się o niej w szkole gdy kroczyłam przez cały korytarz z plamą na tyłku a dzieci się ze mnie śmiały i wytykały palcami.Na szczęście już wtedy Damian był dobrym kolega i stanął w mojej obronie,pamiętam że powiedział:
-Moja mama też ma takie coś co miesiąc,mówi na to że to okres,nie martw się,chodź zaprowadzę Cię do niej
I od tamtej pory się przyjaźnimy.Bywały i lepsze chwile i gorsze w naszej przyjaźni...
Gdy miałam 13 lat nagle okres mi się zatrzymał...okazało się że jestem w ciąży...z Ojcem. Gdy on się o tym dowiedział wpadł w szał! Zaczął mnie bić,kopać aż trafiłam do szpitala na intensywną terapię...Straciłam wtedy to dziecko...Matka wyszła ze szpitala  a gdy miałam 14 lat była w pełni sił by się mną zająć...Gdy dowiedziała się o Ojcu...wyrzuciła go z domu...potem był rozwód,płacz,mama popadła w histerię...a gdy miałam 16 lat poznała pana Andrzeja...wzięli ślub.
Jego traktowałam i będę zawsze traktować jako Ojca bo on mnie nigdy nie skrzywdził.
Usłyszałam kroki...wiedziałam że to Damian
-Znowu sobie przypominałaś te wstrętne wspomnienia?-spytał
-Nie.Skąd ci to przyszło do głowy-powiedziałam i się uniosłam
-Bo płakałaś...i znowu wciągałaś?-spytał a raczej stwierdził fakt
Przed nim nic nie da się ukryć...on wszystko wie,nawet to że biorę,palę, wszystko po kolei.Zatraciłam się w tym gównie po uszy,ale wcale nie żałuje bo po tym nic nie czuje,czuje się wspaniale i...nie wracają wspomnienia a to najważniejsze!
-Dziewczyno!Czy ty chcesz naprawdę kiedyś wylądować w szpitalu i nigdy z niego nie wrócić?Pamiętasz ostatni raz? Ledwo Cię odratowali!!-Krzyknął
-Odwal się! Lepiej zajmij się tym swoim Bogiem!-krzyknęłam i poszłam wąską uliczką w moje ulubione miejsce,gdzie nawet Damian mnie nie znajdzie.
Kochałam go jak brata...ale czasami mnie już wkurwiał z tymi swoimi kazaniami na temat mojego życia.To moje życie i czy mu się to podoba czy nie to ja będę to brała i nikt mi nie zabroni.Najwyżej umrę.
______________________
Oto prolog :) Nie umiem pisać początków...Oto mój 3 blog,mam nadzieje że dam radę z trzema blogami.A jak nie...to trudno ;p Na razie nic tu nie ma,ale w najbliższym czasie postaram się by było tu więcej rzeczy :)